Ten rok? Minął. Szybko, bezszelestnie i bez żadnego szału. Zostawił po sobie: trochę bólu, zniechęcenie i brak motywacji. Krótko wymieniać dobre rzeczy, które się w nim zdarzyły, no bo co? Kamil podwójnym mistrzem olimpijskim, kryształowa kula; walentynki, euroweek, dwa dni w grudniu. Koniec. Krótki bilans dobroci, prawda? Z tymi złymi rzeczami byłoby o wiele dłużej, ale chyba nie chcę do nich wracać, i tak bolą jak cholera. Chyba w rezultacie takiego mojego życia zostanę sama bo wszystkim innym się już odechce ciągłego użerania. Chyba nawet zostanę bez siebie samej. Nie oczekuje wiele od roku 2015. W sumie to nie oczekuje nic.
Pozdrawiam,
Z.K Kwiatkowska