piątek, 27 września 2013

Hej, porozmawiajmy...

Czasami są takie dni, gdy człowiek czuje, że nie żyje. Dziś jest mój taki dzień. Za dużo śpię chyba, pora to jakoś odrobić. Może nie spać całą noc? Uczyć się historii, dla pana G! Trzeba przygotować kontrofensywę, ruszyć znad Wieprza albo zrobić okopy. Bo jak już mi wiadomo nie można zejść z pola walki, nawet gdy trzeba wykonać manewr obustronny. TAK. Lubię moją klasę. Lubię każdy śmiech na lekcjach. Każdy uśmiech, który ktoś odwzajemni. Ale jednak to jeszcze nie jest to... Potrzebuję albo miłości albo kota w moim mieście. A nie mogę mieć na razie ani tego ani tego. Mój plan zmienia się po raz setny. Ma na razie taki zostać, ale ostatnio też tak mówili. Piątkowe cztery godziny angielskiego, po których czujemy się jedną, wielką rodziną to przecież nie był taki zły pomysł! Mój italiano, co z nim będzie? Come è nuovo insegnante? Przeprowadzka. Teraz co miesiąc tak będzie? Proszę nie.


pozdrawiam,
Kwiatkowska. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz