Czasami są takie dni, gdy człowiek czuje, że nie żyje.
Dziś jest mój taki dzień. Za dużo śpię chyba, pora to jakoś odrobić. Może nie spać całą noc? Uczyć się
historii, dla pana G! Trzeba przygotować
kontrofensywę, ruszyć znad Wieprza albo zrobić
okopy. Bo jak już mi wiadomo nie można zejść z pola walki, nawet gdy trzeba wykonać
manewr obustronny. TAK. Lubię moją klasę. Lubię każdy śmiech na lekcjach. Każdy
uśmiech, który ktoś odwzajemni. Ale jednak to jeszcze nie jest to... Potrzebuję albo
miłości albo
kota w moim mieście. A nie mogę mieć na razie ani tego ani tego. Mój plan zmienia się po raz setny. Ma na razie taki zostać, ale ostatnio też tak mówili. Piątkowe cztery godziny angielskiego, po których czujemy się jedną, wielką
rodziną to przecież nie był taki zły pomysł! Mój italiano, co z nim będzie? Come
è nuovo insegnante? Przeprowadzka. Teraz co miesiąc tak będzie? Proszę nie.
pozdrawiam,
Kwiatkowska.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz