sobota, 8 marca 2014

Wszystko skończy się...

"Już zwiędły kwiaty w bukiecie
wydartym mi siłą z dłoni.
Żyć to mi nie dajecie,
lecz umrzeć mi nikt nie wzbroni..."
 - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
 

sobota, 22 lutego 2014

Nie martw się, proszę

Weekend bez skoków jest jakiś pusty taki. Zmotywujcie mnie do pracy nad sobą, do nauki, do sprzątania. Wyglądam jak biedronka... Kropki mam wszędzie. Nawet w śnie. Koszalin, mój piękny Koszalin. We meet again. A może ktoś chce mnie zabrać w góry? Do Zakopanego? Do Bukowiny? Nikt? Szkoda. Chyba pora znaleźć jakąś pasję... Chyba pora zacząć marzyć. Chciałabym wakacje górskie, wakacje namiotowe, oskie wakacje..

"Nie martw się proszę
Wszystko skończy się
Prędzej i mocniej
Odwaga zabija mnie
Nic się nie stało
Przecież dobrze wiesz
Oddałem wszystko
Żeby wszystko mieć"
pozdrawiam,
Kwiatkowska.

niedziela, 16 lutego 2014

Nie znasz się

Straciłam wiarę w ludzi. W ich godność. W szacunek do samych siebie. To było po prostu obleśne. I na pewno nie było to nic fajnego. A mogłam zostać. Mogłam obejrzeć drugą serię, było by piękniej. Jutro drużynówka. Będzie dobrze. 



Dziękuję za pierwszy 14 luty, który będzie mi się kojarzył dobrze.Kocham Cię. ;)

pozdrawiam,
Kwiatkowska.

sobota, 1 lutego 2014

Spring, where are u?!

POTRZEBUJĘ WIOSNY! ODDAM ZA TO PRAWIE WSZYSTKO. 

Czar

W miękkich fałdach twej sukni zgubiony ustami
Piję złotej godziny czar... Niech nas omami...

Krótko trwa rozkosz... Szczęście, co żyło dzień, kona...
Od warg mych pokraśniały ci nagle ramiona...

Włosy cię jeszcze kryją... Jutro przemoc losów
Rozdzieli nas na zawsze... Wyjdź z lasu twych włosów...

Wśród dwojga kwiatów, piersi twych, śnieżnych swą bielą,
Pocałunki mym ustom ciepłe gniazdo ścielą..


pozdrawiam,
Kwiatkowska.

wtorek, 31 grudnia 2013

2013

Ten rok zaczął się... dziwnie. Nie można powiedzieć, że źle. Sylwestra spędziłam przecież z przyjaciółmi, coś się wydarzyło, nie było nudno. Ale to nie było spełnienie marzeń. Styczeń był ciężki, niezbyt dobre wydarzenia. Luty minął szybko, monotonnie, ale smutno. W marcu zaczęła układać się zbyt duża górka, zaczynało mi brakować sił, żeby się po niej wspinać. Kwiecień zawalony był egzaminami, trzeba było się przygotować, nie było czasu na nic innego. To było najważniejsze. Maj... Włochy. Pokochałam ten kraj. Pokochałam jeszcze bardziej moich przyjaciół. Nauczyłam się, że jak się mówi A to powinno pociągnąć to i powiedzieć B. Nauczyłam się dopiero później, na błędach. Czerwiec był piękny pod względem ludzi. Niektórzy nagle zniknęli, inni pojawili się bez słowa, ale zostali. Lipiec... Ten miesiąc w moim życiu zmienił najwięcej. Nie tylko w tym roku. Otworzyłam oczy, przestałam się bać, podjęłam decyzje. Pokochałam siebie, pokochałam innych, odtrąciłam coś co wcześniej uważałam za miłość, a raczej nauczyłam się prawdziwej miłości.  Sierpień to miesiąc ostatecznych rozwiązań, planów na życie, ciekawych wydarzeń. Od września nowe życie. Już z ludźmi, którzy na to zaslużyli. W nowej szkole, w nowej klasie. Chociaż początki były trudne. Cały wrzesień lekka izolacja, problemy z lokalizacją. Za to w październiku się coś zmieniło. Pierwsze ćwiartki, inny tryb życia, pierwsze znajomości w klasie. Listopad był dobry, a nawet bardzo dobry, a nawet był chyba drugim najlepszym miesiącem tego roku. Grudzień wygrał wszystko. Był najlepszy, nadal jest. Nie wiem jak to podsumować. Nie mam pojęcia. Kocham tych, którzy są teraz przy mnie. Nie ma sensu ich wymieniać, chociaż  mogłabym. Dziękuję za ten rok, który zmienił mnie totalnie. Dziękuję za tę zmianę.