środa, 29 lutego 2012

Rodzice powiedzieli mi, że mogę zostać kim chce... więc zostałam Batmanem.

Słuchawki w uszach, koniec dnia. Miasto wcale nie kładzie się do snu. Przedwczesny podmuch wiosny obudził wszystko. Nawet słońce nie chce się kłaść spać, leniwie gramoli się do łóżka, znajdującego się po drugiej stronie ziemskiej kuli. A ja idę. Zręcznie obserwując wszystko i wszystkich. Widzę, jak pan w oddali prosi o złotówkę, wiedzę pożegnanie zakochanej pary, widzę rozpłakaną młoda kobietę na przystanku. Patrzę, jak pet spada do studzienki kanalizacyjnej i jak kot przebiega ulice. Patrzę, widzę, obserwuję... Poprawia mi to humor. Bo w końcu jestem z nich najbogatsza. Mam czas, a czas jest najcenniejszy.

Zmieniam się i to widzę.
cieszę się.
 "Dookoła na ulicach ludzi wiele,
sam ich mijam, sam zapomnę, sam się śmieję.
A po parku czyjeś wiersze wiatr rozrzuca,
sam nie spojrzę, sam smutnieję, sam zasmucam."

pozdrawiam,
Kwiatkowska.

wtorek, 28 lutego 2012

Jak widać na załączonym obrazku to czego chciałam to dostałam, znaczy okulary i koszulę. Cieszę się z wyboru obydwu, choć w moim okularach podobno wyglądam jak pani profesor. W ogóle mi to nie przeszkadza. Przeszkadza mi za to stosunek niektórych ludzi do mnie, który mnie tak irytuje... Dziś był dobry dzień, ale teraz jest wieczór, i jakoś mi niefajnie. W niedziele jadę na koncert, coś na co tak dawno czekałam. W tej chwili niczego nie chce. Bo niczego nie potrzebuje. Znaczy pewnie i potrzebuje, ale teraz i tak tego nie dostanę.
Wkurzają mnie moje sny, ostatnio jak nigdy. Zawsze je lubiłam, teraz strasznie są zdeformowane. Nie wiem co się stało, niech się to odstanie bo nie lubię teraźniejszości. 


pozdrawiam,
Kwiatkowska. 

poniedziałek, 27 lutego 2012

Felix felicis


Mój felix felicis ma smak Latte z duuużą ilością karmelu. Dzisiejszy dzień nie był zły, był smutny. Kurcze, dziękuje ludziom, którzy pokazali jak bardzo im zależy na moim uśmiechu. Miło wiedzieć, że są tacy ludzie. Miło się robi na serduszko. Jak mówię, humor się poprawił po Latte i założeniu nowych okularów. Świat jakby kolorów nabrał a Pajujo w słuchawkach jeszcze bardziej uwydatnił te kolory. Mmm. Jutro będzie dobry dzień i nie mogę się go doczekać.
Mi padre zadziwia mnie swą mądrością i utrudnia mi spanie. Bo czemu nie zejść do pieca o godzinie 4 i rozpalić tak, że mój mózg choćby chciał to i tak nie uśnie bo po prostu nie może? Cóż, jak mówię - czemu nie?
To smutne. Pierw wszyscy Cię lubią, podobasz się ludziom, a później zaczynasz im wadzić swoimi istnieniem. Przez to właśnie mój humor był jaki był. Jednak Espanol poprawia humor. Cóż ja bez niego zrobię? Sólo una semana. ;c Mi madre twierdzi, że wpadam w depresje "po zimową", "młodzieżową" i "miesiączkową" i że powinnam się zakochać. Kochana mamusia, skoro już wymyśliła rozwiązanie niech i znajdzie kogoś w kim by się można było zakochać. No właśnie, chętnych brak. ;)


Siedzę tak spokojnie chyba nikomu nie przeszkadzam
i tak drzewa tak i ja w głęboki sen zapadam.
Czasu jest wiele więc to mi nie przeszkadza
nie ma mnie odpływam tam,
nie wiem co to równowaga jest.

pozdrawiam,
Kwiatkowska.

niedziela, 26 lutego 2012

life is brutal, poza tym wszystko doskonale

Italiano, cóż, nie chce mi się. Mi padre właśnie krzyczy coś do mnie o moim lenistwie. Ach, ta rodzicielska troska.
Hm... Przyjemny dzień. Mam nadzieję, że tydzień też będzie udany. Mam niedosyt radości, szczęścia i uśmiechu. Mam niedosyt siebie, tej prawdziwej mnie. Jedyne, czego teraz chce to więcej czasu spędzać z przyjaciółmi, wcześniej chodzić spać i znaleźć chwilę na sięgnięcie po jakąś dobrą lekturę. Marzę sobie o wyjściu do kina, po tym wyjścia do księgarni po stos książek, następnie do muzycznego po kilkanaście płyt na końcu do drogerii po flakonik ukochanych perfum, tylko nie mam na to ani czasu ani funduszu... Och, life is brutal.

"Wiele upłynęło dni, dni bez mojego udziału
 wiec czas już skończyć 
 z oczekiwaniem na coś co może,
 może nigdy nie przyjść."

pozdrawiam, 
Kwiatkowska.

sobota, 25 lutego 2012

fuckin' love coffe.

mmm, cappucino <3
Niedługo zacznę pakować moje manatki do pudełek. Skoro zmiany to zmiany. Najwyższy czas. 
"Chodź, zaśpiewamy dziś tak głośno, jak tylko można,
gubiąc samotność i niech będzie zazdrosna.
Chodź, zapukamy dzisiaj od tak w tęczy okna,
może jeszcze nie śpi i wpuści Nas do środka."
Zaczynam rozumieć, tak mi się wydaje.  Espanol mi się kończy już w marcu, także będę mieć wiele czasu na naukę i odpoczynek, wreszcie. Mam niedosyt kina, muszę koniecznie się do niego udać. Planuje czwartek, mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Mam ogromną nadzieję, że nadchodzący tydzień będzie o niebo lepszy od poprzedniego, bo ten mnie tak wymęczył że o losie! 
Już we wtorek nowe okulary, nowe ciuchy, wszystko nowe! 
Chcę poznać nową siebie. 
Czekam na to.


"- Opowiedz mi historię.
- O czym?
- O Tobie.
- Przecież ją już dobrze znasz.
- Proszę, opowiedz jeszcze raz.
- Ale to jest nudne…
- Nie marudź, to jest dopiero nuda…
- Opowiem, ale nie wiem czy mi się uda."

Taki fragmencik moim próbek literackich. Już 8 marca teatr, czyli jedno z niewielu miejsc w których czuje się wyjątkowa spokojna, za każdym razem. Tylko boje się nudy podczas całego wyjazdu. W końcu za każdym razem gdy jadę do stolicy ze swoją klasą coś się dzieje, tym razem nic tego nie zapowiada. A jak się już coś wydarzy to pewnie będzie to przykre, takie mam wrażenie...

Ach i w końcu malinowa świeżość w mojej toaletce. <3 Me gusta.

pozdrawiam,
Kwiatkowska 

 

 

czwartek, 23 lutego 2012

eghem.

To takie dziwne... Przejmować się opinią ludzi, dla których nie znaczysz nic, kompletnie nic.

Kwiatkowska.

środa, 22 lutego 2012

Gdy łzy Ci lecą i nie wiesz czemu, a w sercu masz dziurę i umysł nie funkcjonuje...
ZAJEBIŚCIE. -.-

wtorek, 21 lutego 2012

a oczy ledwo patrzą, jakby patrzyły w bagno

Zachowanie niektórych ludzi mnie irytuje, wręcz wpienia. Takie zwykłe, codzienne czynności i nawyki doprowadzają mnie do szału. Czuje w sobie złość, tylko na co? Samą siebie czy innych?

 
Nienawidzę tego, że mój humor może zepsuć jedno słowo, jedno imię. Nie lubię, jak ktoś mi uświadamia o brutalniej rzeczywistości. Coraz mi ciężej. A miało być lepiej. K. i jej motto "Jestem zbyt silna, by okazywać uczucia", szkoda, że ja taka nie jestem. Zatopić się w czystej nieświadomości, ucieszyć się kłamstwem, pozwolić sobie być szczęśliwą! kiedyś...

 Gratuluje ludziom, którzy będąc z jedną osobą bajerują z drugą.


 

pozdrawiam, 
Kwiatkowska