Słuchawki w uszach, koniec dnia. Miasto wcale nie kładzie się do snu. Przedwczesny podmuch wiosny obudził wszystko. Nawet słońce nie chce się kłaść spać, leniwie gramoli się do łóżka, znajdującego się po drugiej stronie ziemskiej kuli. A ja idę. Zręcznie obserwując wszystko i wszystkich. Widzę, jak pan w oddali prosi o złotówkę, wiedzę pożegnanie zakochanej pary, widzę rozpłakaną młoda kobietę na przystanku. Patrzę, jak pet spada do studzienki kanalizacyjnej i jak kot przebiega ulice. Patrzę, widzę, obserwuję... Poprawia mi to humor. Bo w końcu jestem z nich najbogatsza. Mam czas, a czas jest najcenniejszy.
Zmieniam się i to widzę.
cieszę się.
"Dookoła na ulicach ludzi wiele,
sam ich mijam, sam zapomnę, sam się śmieję.
A po parku czyjeś wiersze wiatr rozrzuca,
sam nie spojrzę, sam smutnieję, sam zasmucam."
pozdrawiam,
Kwiatkowska.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz