Italiano, cóż, nie chce mi się. Mi padre właśnie krzyczy coś do mnie o moim lenistwie. Ach, ta rodzicielska troska.
Hm... Przyjemny dzień. Mam nadzieję, że tydzień też będzie udany. Mam niedosyt radości, szczęścia i uśmiechu. Mam niedosyt siebie, tej prawdziwej mnie. Jedyne, czego teraz chce to więcej czasu spędzać z przyjaciółmi, wcześniej chodzić spać i znaleźć chwilę na sięgnięcie po jakąś dobrą lekturę. Marzę sobie o wyjściu do kina, po tym wyjścia do księgarni po stos książek, następnie do muzycznego po kilkanaście płyt na końcu do drogerii po flakonik ukochanych perfum, tylko nie mam na to ani czasu ani funduszu... Och, life is brutal.
"Wiele upłynęło dni, dni bez mojego udziału
wiec czas już skończyć
z oczekiwaniem na coś co może,
może nigdy nie przyjść."
pozdrawiam,
Kwiatkowska.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz