Mój felix felicis
ma smak Latte z duuużą ilością karmelu. Dzisiejszy dzień nie był zły,
był smutny. Kurcze, dziękuje ludziom, którzy pokazali jak bardzo im
zależy na moim uśmiechu. Miło wiedzieć, że są tacy ludzie. Miło się robi
na serduszko. Jak mówię, humor się poprawił po Latte i założeniu nowych
okularów. Świat jakby kolorów nabrał a Pajujo w słuchawkach jeszcze
bardziej uwydatnił te kolory. Mmm. Jutro będzie dobry dzień i nie mogę
się go doczekać.
Mi
padre zadziwia mnie swą mądrością i utrudnia mi spanie. Bo czemu nie
zejść do pieca o godzinie 4 i rozpalić tak, że mój mózg choćby chciał to
i tak nie uśnie bo po prostu nie może? Cóż, jak mówię - czemu nie?
To
smutne. Pierw wszyscy Cię lubią, podobasz się ludziom, a później
zaczynasz im wadzić swoimi istnieniem. Przez to właśnie mój humor był
jaki był. Jednak Espanol poprawia humor. Cóż ja bez niego zrobię? Sólo
una semana. ;c Mi madre twierdzi, że wpadam w depresje "po zimową",
"młodzieżową" i "miesiączkową" i że powinnam się zakochać. Kochana
mamusia, skoro już wymyśliła rozwiązanie niech i znajdzie kogoś w kim by
się można było zakochać. No właśnie, chętnych brak. ;)
Siedzę tak spokojnie chyba nikomu nie przeszkadzam
i tak drzewa tak i ja w głęboki sen zapadam.
Czasu jest wiele więc to mi nie przeszkadza
nie ma mnie odpływam tam,
nie wiem co to równowaga jest.
pozdrawiam,
Kwiatkowska.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz