poniedziałek, 27 lutego 2012

Felix felicis


Mój felix felicis ma smak Latte z duuużą ilością karmelu. Dzisiejszy dzień nie był zły, był smutny. Kurcze, dziękuje ludziom, którzy pokazali jak bardzo im zależy na moim uśmiechu. Miło wiedzieć, że są tacy ludzie. Miło się robi na serduszko. Jak mówię, humor się poprawił po Latte i założeniu nowych okularów. Świat jakby kolorów nabrał a Pajujo w słuchawkach jeszcze bardziej uwydatnił te kolory. Mmm. Jutro będzie dobry dzień i nie mogę się go doczekać.
Mi padre zadziwia mnie swą mądrością i utrudnia mi spanie. Bo czemu nie zejść do pieca o godzinie 4 i rozpalić tak, że mój mózg choćby chciał to i tak nie uśnie bo po prostu nie może? Cóż, jak mówię - czemu nie?
To smutne. Pierw wszyscy Cię lubią, podobasz się ludziom, a później zaczynasz im wadzić swoimi istnieniem. Przez to właśnie mój humor był jaki był. Jednak Espanol poprawia humor. Cóż ja bez niego zrobię? Sólo una semana. ;c Mi madre twierdzi, że wpadam w depresje "po zimową", "młodzieżową" i "miesiączkową" i że powinnam się zakochać. Kochana mamusia, skoro już wymyśliła rozwiązanie niech i znajdzie kogoś w kim by się można było zakochać. No właśnie, chętnych brak. ;)


Siedzę tak spokojnie chyba nikomu nie przeszkadzam
i tak drzewa tak i ja w głęboki sen zapadam.
Czasu jest wiele więc to mi nie przeszkadza
nie ma mnie odpływam tam,
nie wiem co to równowaga jest.

pozdrawiam,
Kwiatkowska.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz